1 Duch
1 dyktowanie
10-XI-1985 (niedziela)

Ludwik van BETHOVEEN

Bethovenku, dzięki panu Robertowi dziś w niedzielę 10 listopada 1985 roku o
godz. 21.03 prosimy cie, bądź tak dobry i podyktuj nam cos o sobie. Słyszałeś jaka
bure ci dałam. Otrzymałam od ciebie już, żeś ty nie był szczęśliwy. Być takim
geniuszem i być nieszczęśliwym, tego nie mogę pojąć. Żałuję, że nie żyłam wtedy i
ciebie nie znałam. Otrzymywałbyś ode mnie lekcje, bury, jak można tak nazwać, ale
myślę, że w końcu przekonałabym Ciebie, że masz wszelki dane czuć się
szczęśliwym. A teraz daj mi proszę znać czyś pisał prosto? Nie. Czy w prawo? Tak.
(Halina)

godz. 21.03

(X) Halinko i Robercie. Wy sobie nie wyobrażacie jaką mi przyjemność zrobiliście
żeście zechcieli otrzymać ode mnie dyktowanie. Robertek ciebie Halinko skłonił do
tego. Potem i ty nabrałaś ochotę otrzymać ode mnie dyktowanie.

Moi kochani, tak to prawda że ja miałem raczej nerwowy charakter pisma. A no
cóż, ja często, mogę powiedzieć przeważnie byłem podenerwowany, smutny,
przygnębiony. Nic mnie nie cieszyło a to co skomponowałem, często nawet bardzo
często uważałem za śmieć. Dlatego no cóż dziwnego pisałem jak nerwus, raczej
histeryczny typ człowieka.

Halinko ty się dziwisz. Jak to tak być takim geniuszem za jakiego ty mnie uważasz
i nie być szczęśliwym, być tak b.1 nerwowym. Ty nie możesz tego pojąć. Ja nie
miałem szczęśliwego dzieciństwa. Karma, jak wy nazywacie konsekwencje
poprzednich żyć, też robiło swoje. Tyś mnie a nie Robertek nawet zapytała, dlaczego
ja zostałem głuchy i to tak w młodym dość wieku. Ano co posiejesz to i masz. To w
konsekwencji mojej tyranii.

Ja miałem wielkie posiadłości. Niestety byłem tyranem, dosłownie tyranem,
począwszy od swojej rodziny a na pracowniku najmniejszym w końcu. Ja nie
uznawałem nikogo. Stangreta tak kiedyś szpicrutą waliłem, że mu uszkodziłem nie
tylko oko ale całą tę część twarzy z uchem włącznie. Ot i dostałem za swoje. A to że
otrzymałem uzdolnienia kompozytorskie to tylko jeszcze pogarszało całą sytuację. (x)

Tak Halinko, wytłumaczyłaś dobrze, bo rzeczywiście gdybym nie miał tych
uzdolnień nie byłoby tak bardzo źle. A tak biedny to ja z tym byłem, nawet i bardzo.
To mnie upokarzało, czułem się bardziej nerwowy, stroniłem od ludzi, stałem się
dziwakiem.

Czytaj dalej w książce!

 
Copyright 1985-2011 by New Reality Books. All Rights Reserved